Kwietniowe zdobycze ♥ Szybki przegląd nowości


Piątek, Maj 06, 2016

Cześć kochani Dzisiaj przychodzę do Was z szybkim przeglądam tego, co udało mi się kupić w ubiegłym miesiącu. Zdaję sobie sprawę z tego, że długo nie było tutaj nowego wpisu, ale łączy to się z tym, że była majówka, którą spędziłam pracując i spotykając się z najlepszymi znajomymi z Miero! Oczywiście podczas majówki nie zabrakło także grillowania - w moim przypadku były to dwa świetne grille. Powiem Wam, że czasami warto otworzyć oczy na ludzi, którymi się otaczamy, i odróżnić znajomych "na niby" od tych prawdziwych. Uwierzcie, że życie staję się wtedy przyjemniejsze :) W niedziele postaram się dodać obiecany wpis z serii o woskach z Yankee Candle, ale nie wiem czy uda mi się to zrobić, bo jutro wybieram się na wesele. :) Skoro dowiedzieliście się pokrótce co nowego u mnie słychać to zapraszam do czytania o kosmetycznych perełkach, które udało mi się złowić w Kwietniu. :)

Pierwszymi dobrociami są dwa produkty z Benefit - maskra i baza pod maskarę they're Real. Udało mi się zgarnąć te produkty podczas losowania na instagramie na profilu Benefit :) Od długiego czasu chciałam wypróbować tą maskarę, ale cena za małą pojemność na stronie Sephory to ok. 50 zł, więc sobie to darowałam. Kiedy zobaczyłam, że Benefit obdaruję 10 osób, które opublikują ich zdjęcie z losowania na swoim profilu to bardzo się ucieszyłam! Pomyślałam, że może się udać, a ja w końcu będę mogła przetestować ten tusz, do którego wzdychałam już 1,5 roku. W sumie wiedziałam czego się spodziewać, bo naczytałam się w necie, że maskara super pogrubia rzęsy, ale o tym primerze nie wiedziałam nic, bo dopiero niedawno wszedł na polski rynek. Od razu zabrałam się więc do testowania! Najpierw analogicznie użyłam bazy, która bardzo ładnie wydłużyła moje rzęsy! Naprawdę spodobał mi się ten efekt. Następnie sięgnęłam po tusz, który przeraża mnie wielkością swojej szczoteczki. Zresztą zobaczcie sami :

Bardziej jestem przyzwyczajona do szczoteczek takich jak przy primerze. Nie przepadam za grubymi szczotkami, ponieważ przy malowaniu dolnych rzęs często brudzę się tuszem. Wracając do malowania rzęs sięgnęłam za aplikator i nałożyłam pierwszą warstwę, która cholernie pogrubiła rzęsy, ale także posklejała. Więc musiałam użyć grzebyczka, aby rozczesać maskarę. I niestety przy każdej aplikacji ten tusz robi dokładnie to samo - niemiłosiernie skleja rzęsy. Używałam go także bez bazy i efekt jest zawsze taki sam - muszę sięgać po coś do rozczesania rzęs. Po rozczesaniu rzęsy wyglądają pięknie! Są intensywnie czarne, pogrubione i długie aż po brwi (z natury mam długie rzęsy).  W ciągu dnia tusz się kompletnie nie osypuje, ale czy warto wydawać 135 zł za maskarę, którą trzeba przez kilka minut rozczesywać? Raczej nie.. Z pogrubiających i tańszych maskar mogę Wam polecić 2000 Calorie z Max Factora lub Twist Up The Volume z Bourjois. Podsumowując baza na tak, tusz na nie. Baza fajnie rozdziela i wydłuża rzęsy. Jednak trzeba wziąć pod uwagę to, że ma brązowy kolor, więc do używania solo sprawdzi się jedynie u blondynek, które za ciężko wyglądają w ciemnych maskarach. Niestety cena tej bazy to ok. 130 zł, więc jest to też droga impreza. Po więcej informacji kliknijcie tutaj i tutaj

 

Kolejnym produktem jest żelowy eyeliner z Golden Rose. Mój poprzedni tusz z Eveline zaczął się dziwnie zachowywać (pękać i odchodzić od powieki), więc postanowiłam zakupić coś nowego. Będąc z Damianem na zakupach postanowiłam zajrzeć na wyspę Golden Rose i zobaczyć czy nie mają czegoś fajnego. Pani sprzedawczyni poleciła mi ten eyeliner, który złapał mnie za serce swoją intensywnością. Naprawdę produkt jest czarny jak węgiel. Kosztował 14,90 zł i dostępny jest jeszcze w dwóch innych kolorach - brązowym i niebieskim. Producent mówi, że jest to produkt typu longstay i z tym muszę się zgodzić. Trzyma się u mnie od świtu do nocy w nienaruszonym stanie. Przy moich łzawiących oczach jest to duży plus, bo jego poprzednich potrafił być rozmazany już po godzinie. Jednak muszę przyznać, że ten eyeliner nie będzie dobry dla początkujących. Sama miewam problemy z narysowaniem równych kresek, a ten produkt przez swoją długotrwałość bardzo ciężko schodzi. Nawet płynem micelarnym musimy się natrudzić, aby zmyć zaschniętą kreskę, która nam nie wyjdzie. Jednak dla wprawionych będzie to super produkt! Po więcej informacji kliknijcie tutaj.

 

Jednym z dwóch produktów, na które skusiłam się podczas promocji -49% w Rossmannie jest podkład Healthy Mix z Bourjois. Sami chyba przyznacie, że jest to już klasyk znany przez wszystkich. Długo miałam zastrzeżenia przed kupnem tego produktu, bo jak pewnie wiecie jest to podkład nawilżający, a ja od długiego czasu używam matującego Revlonu Colorstay. Jednak w ostatnim czasie zaczęła przeszkadzać mi matowość na twarzy i do Colorstay dodawałam dwie kropelki olejku do twarzy z L'Oreala. Dzięki temu buzia wyglądała na lepiej nawilżoną. Skoro taki efekt mi bardzo odpowiadał to stwierdziłam, ze warto wyhaczyć healthy mix na promocji. Wybrałam nr 52, który jest ciemniejszy niż myślałam. Jednak nie będę tutaj dodawała zdjęcia podkładu, ponieważ w necie aż się od nich roi. Podkład ma przepiękny owocowy zapach, który jest wielkim umilaczem podczas wykonywania makijażu. Jego krycie określiłabym jako średnie - nie zakrywa wszystkich przebarwień i wyprysków, ale od czego jest w końcu korektor :) Na buzi wygląda lekko i nadaje jej zdrowego blasku. Na pewno nie zgodzę się z tym, że skoro mam cerę tłustą to powinnam używać matujących podkładów, ponieważ ten trzyma się na twarzy podobnie jak Colorstay, a dodatkowo nie jest taki ciężki. Jego cena standardowa w Rossmannie to ok 62 zl, więc warto upolować go na jakieś promocji. :) Miałyście może ten podkład? :) Jak się u Was sprawdza? Bo u mnie jest ostatnio ulubieńcem! ♥

Drugą rzeczą, którą kupiłam podczas promocji jest paletka Neutral eyeshadow palette od Wibo. Chciałam tą paletkę ponieważ widziałam w internecie, że ma przepiękne metaliczne odcienie. Najbardziej za serce chwyciły mnie : magic touch, sweet toffie i bitter chocolate. Z matowych cieni przypadły mi do gustu : naked look (takiego cienia nigdy za wiele), peach cream, summer breeze i warm soil. Musicie przyznać, że nazwy cieni są świetne :)! W internecie nie znalazłam zbyt wielu opinii o tym produkcie, ale skoro na promocji kosztowała mniej niż 18 zł to żal byłoby nie wziąć ;) Jeśli chodzi o jakość cieni - do Zoevy im bardzo daleko. Cienie metaliczne osypują się niemiłosiernie, jednak dla mnie nie jest to problem, ponieważ makijaż zawsze zaczynam od oczu. Natomiast matowe cienie sypią się jedynie kiedy nabieram je zbitym pędzelkiem. Przy pędzelkach do blendowania nie ma z tym problemu. Pigmentacja jest zadowalająca jak na tą cenę. 

Zapewne zdjęcie powyżej dobrze nie odwzorowuję kolorów tych cieni, jednak zauważyć można, że tą paletką zrobimy świetny makijaż dzienny jak i wieczorowy przy użyciu ciemniejszych matów. Do trwałości nie mam co się przyczepić, bo pomimo tłustych powiek cienie trzymają mi się przez cały dzień. W paletce mamy także dołączone lusterko, które jak zawsze jest na plus :)

Oto wszyscy z moich kwietniowych zdobyczy. Uwierzcie, że kosmetyków do zrecenzowania mam wiele więcej, ale po pięciu przepracowanych dniach i wieczorach spędzanych z znajomymi do późna naprawdę wolę teraz posiedzieć z maseczką na twarzy oglądając Jak poznałem waszą matkę. Więc do poniedziałku pozwolę sobie poleniuchować, a później biorę się do pracy. Dodam tylko, że w tym miesiącu będę mogła się czymś Wam pochwalić :) Życzę miłego weekendu! Buziaki, Ania ♥

 

Komentarze: 9
-Paulina 09.05.2016, 20:07
Od dawna myślę o eyelinerze z Golden Rose choc mimo wprawy w rysowaniu kresek często zdarza mi się je poprawiać, więc nie wiem czy warto się skusić, zwłaszcza ze posiadam swojego ulubieńca od kilku lat :)
Inspitarion For Life 09.05.2016, 20:19
Jeśli masz dziennie 10 minut na malowanie kreski to tak :) Inaczej odradzałabym zakupu.
-Dorotka 09.05.2016, 20:28
Marzy mi się ta maskara!
Inspitarion For Life 10.05.2016, 19:52
W internecie jest już tak rozsławiona, że chyba każda o niej marzy/marzyła :)
-magda 11.05.2016, 23:03
Cera tłusta potrzebuje przede wszystkim nawilżenia. Dobrze nawilzona i zadbana z reguły się nie świeci i produkty matujace totalnie nie są potrzebne polecilabym używanie kremu koloryzujacego lub troszkę ciezszego bb. Skóra odpocznie od "tynku" i poprawi swój wygląd. Buziaki.
Inspitarion For Life 12.05.2016, 09:52
Ja niestety przez długi czas żyłam w przekonaniu, że powinnam ją ciągle matowić... Używałam kremu, podkładu i pudru matującego za co moja cera odpłacała mi się świeceniem po dwóch godzinach. Na szczęście ostatnio zaczęłam myśleć i bardzo nawilżać swoją twarz i teraz wszystko jest w normie :) A kremy BB mają dla mnie za małe krycie. Również pozdrawiam! :)
-Malinka M. 12.05.2016, 09:54
I ja marzę o tej maskarze.Tzn marzyłam ale po przeczytaniu tego postu już mi przeszło :) Nie dam tyle kaski za coś nad czym trzeba tyle się "namachać" żeby dobrze wyglądało :)
Inspitarion For Life 12.05.2016, 15:15
Ja na szczęście miałam tą przyjemność przetestować ją za darmo, bo gdybym ją kupiła to na pewno żałowałabym wydanych pieniędzy ....
-Patrycja 12.05.2016, 12:38
Mam paletkę z Wibo i jestem z niej bardzo zadowolona! <3 Podkład Healthy Mix też kiedyś miałam i również bardzo go lubiłam:)

ANIA RADTKE

Witam Cię na moim blogu. Jestem Ania i mam 19 lat. Znajdziesz tutaj wszystko co interesuje dziewczynę z większym naciskiem na tematy beauty.

Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej ♥

 


 

kontakt@byania.pl

radtkeania

Wykonanie kontakt@kacpermiotk.pl

INSTAGRAM ANIARADTKE